Przegrana na własne (i sędziego) życzenie

Cóż można napisać po takim meczu? Fatalna gra w obronie, która zakończyła się prezentami dla rywali i dwoma golami z niczego! Dodatkowo już w doliczonym czasie gry, ogromny błąd sędziego Łukasza Gronia, który nie gwizdnął ewidentnego rzutu karnego dla naszej drużyny za zagranie ręką w polu karnym w wyniku czego przegrywamy kolejny mecz.

W dzisiejszym meczu nasza drużyna zagrała słabo, zabrakło walki i charakteru ale mimo to mogła i powinna go wygrać. Niestety karygodne błędy w obronie spowodowały że to goście cieszyli się z pierwszej wyjazdowej wygranej w tym sezonie. Dzisiejszy mecz rozpoczął się dla nas dobrze ale Żegleń źle przyjął sobie piłkę w polu karnym i obyło się bez strzału. Rekordziści wyszli z szybką kontrą i po ładnej indywidualnej akcji – piłka o centymetry minęła bramkę Paszka. W 17.minucie, niestety fatalny błąd popełnił Paszek, który źle przyjął piłkę (notabene źle zagraną przez Maja), do której dopadł Ogrocki i umieścił ją w bramce. Z prowadzenia rywale cieszyli się jedynie pięć minut. Po akcji Gajdy, który minął dwóch rywali i świetnie zagrał na głowę Celucha, któremu pozostało dopełnić formalności. W 25.minucie, ponownie we znaki rywalom dał się Gajda, ze strzałem którego bramkarz gości miał olbrzymie problemy. Od 30 do 38 minuty to rywale zamknęli naszych zawodników w naszej „16” i kilkukrotnie uderzali na bramkę Paszka ale ofiarnie i szczęśliwie interweniowali nasi obrońcy, blokując bodaj cztery strzały rywali. W tym fragmencie mieliśmy dużo szczęścia bowiem było bardzo groźnie w naszym polu karnym. W 45.minucie, swojego gola mógł i powinien zdobyć Celuch, ale ponownie będąc na czystej pozycji źle przyjął piłkę i ta mu odskoczyła.

Druga połowa zaczęła się fatalnie dla Stali bowiem goście, już na początku, zdobyli drugiego gola. I Tak jak przy pierwszym, ponownie szkolny błąd popełniła nasza obrona. Przy wyprowadzeniu piłki z własnej poły, poślizgnął się Pożarycki, dzięki czemu oko w oko z Paszkiem stanął Hilbrycht i niestety ten pojedynek wygrał. Po tym golu nasza drużyna długo nie mogła się podnieść ale i goście nie kwapili się do ataków. Dopiero od około 60.minuty Stal przejęła inicjatywę co rusz zagrażając bramce rywali. Sygnał do ataku ponownie dał Gajda, którego strzał zatrzymał się na poprzeczce! Chwile później z dystansu uderzył Kuriata, bramkarz wypluł piłkę przed siebie ale nikt jej nie dobił. Stal sunęła z kolejnymi atakami i w końcu dopięła swego, kiedy to po kolejnej bardzo dobrej akcji Gajdy, nasz pomocnik wystawił idealną piłkę Nahormenu, który doprowadził do remisu. Po tym golu obudził się także Rekord, który miał kilka stałych fragmentów ale nie kończyły się one celnymi strzałami i z problemami ale udawało nam się je wybijać. W 85.minucie dodatkowo za drugą żółta kartkę, czerwień zobaczył Lipiński i w ostatnich minutach graliśmy w osłabieniu. Już w doliczonym czasie gry rywale mieli jedną okazją ale po ogromnym zamieszaniu ponownie udało nam się wybić piłkę, która szybko przeniosła się pod bramkę rywali gdzie piłkę meczową na nodze miał Danielik ale jakimś cudem bramkarz Rekordu wybił ją przed siebie, dopadł do niej rywal i odwracając się zagrał ewidentnie ręką ( dzięki czemu zapoczątkował kontrę) ale sędzia oczywiście tego nie widział mimo że stał kilka metrów od tej sytuacji. Dodatkowo wszystko działo się na oczach „bocznego” ale ten także nic nie widział bo przecież nie od tego on jest! Niestety poszła kontra, po której rywale zdobyli trzeciego gola i mogli się cieszyć z kompletu punktów!

Wiemy, że przegraliśmy przez swoje fatalne błędy i słabą grę ale niestety znowu musimy napisać kilka krytycznych słów o trójce rozjemców, którzy ponownie skrzywdzili naszą drużynę podejmując fatalne decyzję. Sędzia boczny widział spalone, których nie było ale nie widział ewidentnego zagrania ręką rywala w polu karnym! Pamiętając mecz w Polkowicach w poprzednim sezonie, w który także sędziował Pan Groń trudno nazwać to przypadkiem. Tylko czym to wytłumaczyć żeby nic nie sugerować? Chyba tylko tym że to słaby sędzia jest i szkoda że tacy „Panowie” biegają po boiskach III Ligi a potem dziwimy się że polska piłka jest tam gdzie jest. I kropka.

Słaby dzisiaj mecz zagraliśmy ale mimo to powinniśmy go wygrać! Niestety, ale jak się rozdaje prezenty, dodając do tego sędziów to meczu nie da się wygrać. Ale cóż mamy zrobić? Przed nami jeszcze dużo meczów, w których chcemy widzieć Stal walczącą o każdy centymetr boiska i liczymy także że szczęście kiedyś do nas powróci bo ostatnio nam go bardzo brakuje.

III Liga gr. 3, XI kolejka

Stal – Rekord Bielsko-Biała 2:3 (Celuch, Nahornyj – Ogrocki, Hilbrycht, Sobik)

Kartki: Stitou (ż), Nahornyi (ż), Kulczycki (ż), Lipiński (cz, za dwie żółte) - Żołna (ż), Waliczek (ż)

Sędzia: brak

Stal: Paszek – Szubertowski, Maj, Pożarycki, Kuriata – Gajda (86’ Kulczycki), Nowacki, Celuch (67’ Lipiński), Danielik, Cieślik (90’ Stępień) – Żegleń (56’ Nahornyi). Trener: Piotr Jacek.