Świetny mecz ale tylko remis z liderem

Ogromny niedosyt dominował po ostatnim gwizdku sobotniego meczu 12. kolejki III ligi, w którym Stal zremisowała z Pniówkiem Pawłowice Śląskie 1:1. Przeciwnicy przed meczem byli liderem tabeli, a więc również faworytem tego pojedynku, ale na murawie rządzili i dzielili żółto-niebiescy. Przez 90 minut spośród wielu sytuacji zdołali wykorzystać tylko jedną, a w końcówce meczu dali się zaskoczyć gościom, przez co znów nie zgarnęliśmy kompletu punktów, mimo bardzo dobrej gry.

Już w pierwszych minutach Stalowcy pokazali swoją lepszą dyspozycję. Nasi zawodnicy byli szybsi od rywali, wygrywali więcej pojedynków, stwarzali znacznie więcej sytuacji bramkowych. Już w 5. minucie piłkę od Maja otrzymał Dychus, lecz uderzył bliższego słupka. W 8. minucie z rzutu wolnego przymierzył Gajda, ale także nie zdołał trafić w bramkę. W 14' odpowiedzieli goście, dla których była to praktycznie jedyna okazja w pierwszej połowie. Zza pola karnego niecelnie spróbował Siwek. Znakomitą okazję mieli żółto-niebiescy w minucie 28. W pole karne dośrodkował Szubertowski, piłkę głową zgrał Celuch, lecz Cieślik nie zdołał w nią trafić z bliskiej odległości. Nadal atakował nasz zespół. W 39' odbite dośrodkowanie Cieślika trafiło do Dychusa, ale jego strzał znów minął bramkę Pniówka. Gol powinien paść w 41. minucie. Po składnej akcji między Dychusem i Gajdą futbolówka trafiła do Kuriaty, a nasz pomocnik w świetnej sytuacji ostemplował słupek.

Z rozmachem mogliśmy wejść w drugą połowę. Już 20 sekund po wznowieniu gry dogranie Krupnika starał się zamienić na bramkę Gajda, lecz jego strzał z pierwszej piłki minął słupek. Wciąż atakowała ekipa trenera Domagały, ale w 59. minucie niezłą okazję mieli goście. Po stałym fragmencie gry główkował Zajączkowski, lecz na szczęście trafił tylko w słupek. 61. minuta przyniosła jakże wyczekiwane trafienie dla naszego zespołu. Świetnie dysponowany Maj otrzymał piłkę od Szubertowskiego i dośrodkował idealnie na głowę Celucha, który pewnie umieścił futbolówkę w bramce Pniówka. Dwie minuty później znów Maj minął kilku zawodników i wystawił piłkę Celuchowi, lecz jego uderzenie tym razem nie było celne. Trwał prawdziwy napór Stali, a już 60 sekund później niezłą szansę miał Dychus, który zszedł z piłką do pola karnego i strzelił, ale tylko w środek bramki. Mnożyły się okazje dla żółto-niebieskich. Najpierw z dystansu niecelnie próbowali Maj i Celuch. W 84' znakomity strzał tego drugiego z trudem obronił golkiper gości. Dwie minuty później kolejna próba, tym razem Gajdy, była niecelna. Tymczasem zamiast kolejnych trafień dla Stali, w 87. minucie wyrównał Pniówek. Z lewej strony boiska wzdłuż bramki zagrał Łaski, a z bliska na wślizgu do naszej bramki trafił Hanzel. Oszołomieni brzeżanie dali się jeszcze zaskoczyć strzałem Siwka z dystansu w 89. minucie, kiedy świetnie interweniował Stitou. Niestety nie zdołaliśmy już zdobyć zwycięskiej bramki i mecz zakończył się podziałem punktów, z którego znacznie bardziej powinni się cieszyć pawłowiczanie. Mimo braku zwycięstwa możemy być optymistami przed przyszłotygodniowym meczem w Lubinie. Zawodnicy trenera Domagały zagrali jak z nut i przyczepić się można jedynie do skuteczności. Jeśli poprawimy ten aspekt w naszej grze, nie mamy wątpliwości, że zaczniemy wygrywać.

12. kolejka III ligi (grupa 3)

Stal Brzeg - Pniówek Pawłowice Śląskie 1:1 (Celuch 61' - Hanzel 87')

Stal: Stitou - Krupnik, Pożarycki, Niewieściuk, Szubertowski, Maj, Kuriata, Gajda, Cieślik (73' Wejerowski), Dychus (76' Kuboń), Celuch (90' Kulczycki). Trener Marcin Domagała.

Żółta kartka (Stal): Kuriata.

Sędziował: Waldemar Socha (Dolnośląski ZPN).

Widzów: 350.