Szczęście było blisko
Na pierwszej rundzie zakończyła się przygoda naszej drużyny w Totolotek Pucharze Polski. Ekipa Stali uległa II-ligowej Olimpii Elbląg 1:2, choć z przebiegu gry można powiedzieć że na tą porażkę nie zasłużyła. Żółto-niebiescy tym razem zostawili na boisku mnóstwo zdrowia i byli bliscy odrobienia dwubramkowej straty.
     Od początku spotkania nie było widać na murawie różnicy poziomów, która dzieli oba zespoły. Co więcej, to Stalowcy dłużej utrzymywali się przy piłce, choć w pierwszej połowie znów mieli pewne problemy ze stwarzaniem sytuacji bramkowych. W 2. minucie mogło być groźnie pod bramką Olimpii, ale w polu karnym piłki nie zdołał przyjąć Niewieściuk. Chwilę później po kolejnym kornerze piłka już spadła na głowę naszego stopera, lecz jego strzał był niecelny. Odpowiedź rywali mogła przynieść im pierwszą bramkę. W 6' dogranie z lewego skrzydła wykończył Ryk, ale jego strzał świetnie wybronił Stitou. Nasz golkiper nie dał rady w 14. minucie, choć straty bramki można było uniknąć. Na własnej połowie futbolówkę w łatwy sposób stracił Celuch, a kontrujący Brychlik został zahaczony tuż przed naszym polem karnym. Pierwsze uderzenie Prytuliaka z rzutu wolnego trafiło jeszcze w mur, lecz dobitka wylądowała już w naszej siatce. W 20. minucie w szesnastce rywali z piłką znalazł się Wejerowski, ale jego uderzenie minęło bliższy słupek. Goście skupili się na grze z kontry, a w po jednej z nich w 27' Stitou musiał bronić olejny strzał Ryka. Chyba najlepszą okazję w I połowie stworzyliśmy sobie w 31', kiedy po dobrej wrzutce Kamińskiego niepilnowany w szesnastce Celuch niecelnie główkował. Chwilę później w niezłej sytuacji bardzo źle z lewego skrzydła dośrodkował Szubertowski, a w 36' Celuch uderzył bardzo, bardzo niecelnie ze sporego dystansu. Zespół Olimpii znów odgryzł się bardzo groźnie. W 41. minucie wrzutkę z lewej strony boiska wykończył Prytuliak, na nasze szczęście minimalnie się myląc. Pod koniec pierwszej części gry znów z lewego skrzydła w pole karne wszedł Gajda, lecz jego dogranie wzdłuż bramki nie trafiło do kolegi z drużyny.
     Na drugą połowę piłkarze Stali wyszli z wiarą w odrobienie strat i w końcu było to widać na boisku. Co prawda pierwsze dwie akcje należały do elblążan. Dwukrotnie bronić musiał Stitou - najpierw dogranie w pole karne, które odbiło się od Maja i przerodziło się w strzał, a później nasz bramkarz odbił do boku płaskie uderzenie Filipczyka. W 62' piłkę przed szesnastką rywali zgarnął Celuch i strzelił, lecz po drodze futbolówka odbiła się jeszcze od Wejerowskiego i nie trafiła w bramkę. Dwie minuty później do akcji podłączył się Szubertowski, zszedł z piłką do środka boiska i uderzył na bramkę, ale zdecydowanie za słabo. Ani siły, ani precyzji nie brakowało uderzeniu Filipczyka w 66. minucie. Zawodnik Olimpii będąc w naszym polu karnym huknął pod samą poprzeczkę naszej bramki. Drugie trafienie nie podłamało naszych zawodników, wręcz przeciwnie - od tego czasu atakowali jeszcze częściej i groźniej. Dwukrotnie spróbował Gajda, najpierw przyjął w polu karnym piłkę od Celucha i uderzył, lecz zbyt słabo, a chwilę później nie trafił w bramkę uderzając z rzutu wolnego. W 74. minucie odpowiedzieli rywale. Po uderzeniu Millera, jak struna wyciągnął się Stitou i wybił piłkę na rzut rożny. W 76' w końcu doczekaliśmy się bramki naszej drużyny. Piłkę od Celucha otrzymał Kamiński, zszedł do środka i znakomitym strzałem pokonał Rutkowskiego! Rywale zaczęli się nieco gubić, a po jednej z naszych akcji za drugą żółtą kartkę boisko opuścił Bruno Żołądź. W 83' Celuch uderzył z dystansu, ale zbyt słabo. Goście dwukrotnie kontrowali, ale Amin Stitou znów potwierdził swoją klasę, broniąc strzały Demianiuka i Brychlika. Dwie świetne okazje na doprowadzenie do dogrywki miał Celuch w doliczonym czasie, lecz jedna jego główka przeniosła piłkę tuż obok słupka, a druga trafiła w bramkarza gości. Po końcowym gwizdku można było odczuwać spory niedosyt w naszym obozie. Wszyscy mieli wrażenie, że dzisiejszy rywal Stalowców był "do ugryzienia". Oczywiście szkoda końca naszej pucharowej przygody, ale na plus możemy zapisać przełamanie impasu strzeleckiego (pierwsze trafienie naszego zespołu od ponad 300 minut) oraz ogólne dobre wrażenie, jakie sprawiał nasz zespół. Liczymy, że równie ambitną drużynę zobaczymy w niedzielnym spotkaniu w Zielonej Górze, a wówczas będziemy mogli liczyć na przełamanie serii porażek.

I runda (1/32 finału) Totolotek Pucharu Polski

Stal Brzeg - Olimpia Elbląg 1:2 (Kamiński 76' - Prytuliak 15', Filipczyk 66')
Stal: Stitou - Krupnik (80' Staśkiewicz), Niewieściuk, Maj, Szubertowski, Danielik (66' Kuriata), Gajda, Cieślik (59' Dychus), Kamiński, Wejerowski, Celuch. Trener Piotr Jacek.
Olimpia: Rutkowski - Morys, Lewandowski, Wenger, Filipczyk, Ryk (65' Miller), Kuczałek, Żołądź, Demaniuk, Prytuliak (79' Krasa), Brychlik. Trener Adam Nocoń.
Żółte kartki: Niewieściuk, Wejerowski, Szubertowski, Danielik - Brychlik, Filipczyk, Żołądź.
Czerwona kartka: Żołądź (77', za dwie żółte).
Sędziował: Marek Opaliński (Legnica).
Widzów: 400.
Zdjęcie tytułowe: www.NTO.pl