Tylko remis w Starowicach

Tylko remisem zakończył się derbowy mecz pomiędzy Stalą a LZS Starowice w ramach 11. kolejki III ligi. Nasi zawodnicy mogą odczuwać ogromny niedosyt, bowiem rywale w przeciągu meczu praktycznie nie zagrażali naszej bramce. Zdołali jednak wyrównać po stałym fragmencie gry i dużych błędach w kryciu. Wcześniej prowadzenie Stali dał z rzutu karnego Wejerowski. To już ósmy ligowy mecz z rzędu bez zwycięstwa naszej drużyny.

Pierwsza część spotkania, choć ze sporą przewagą Stali, nie była najlepszą reklamą III ligi. Był to typowy "mecz walki". Okazji bramkowych było jak na lekarstwo, choć znacznie lepsze mieli je brzeżanie. Już w 7. minucie Gajda płaskim uderzeniem zza szesnastki próbował zaskoczyć Majchrowskiego. Ten sam zawodnik jeszcze lepszą sytuację miał w minucie 17. Długie zagranie Pożaryckiego oraz zawahanie obrońcy gospodarzy, pozwoliło wyjść Gajdzie wprost na Majchrowskiego, lecz ofiarna interwencja bramkarza zapobiegła stracie bramki. W 20' zza pola karnego spróbował Kuriata, ale piłka poleciała wysoko nad poprzeczką. Stalowcy wykonywali wiele stałych fragmentów, lecz ani po rzucie wolnym, ani po rożnym nie zdołali dobrze wrzucić w szesnastkę gospodarzy. Starowiczanie odpowiedzieli w minucie 37, kiedy mocny strzał Nowackiego z rzutu wolnego obronił Stitou. Blisko bramki dla naszej drużyny było w 42. minucie, kiedy wrzutkę Kamińskiego niecelnie wykończył Danielik. Tuż przed przerwą, drugi raz w meczu zza pola karnego spróbował piłkarz miejscowych, lecz tym razem uderzył nad poprzeczką.

Druga część gry wyglądała niemal identycznie jak pierwsza, choć przyniosła nieco więcej ofensywnych akcji Stali. W 53' po rzucie wolnym główkował Dychus, ale nie trafił w bramkę. W 57. minucie z dystansu uderzył Kamiński, lecz znów czujny był Majchrowski, który zbił piłkę do boku. Piłkarze, niesieni dopingiem kibiców nacierali na bramkę gospodarzy. W 63' szarżujący Dychus został powalony w polu karnym. Do jedenastki podszedł Wejerowski i bardzo pewnie umieścił piłkę w siatce. Trzy minuty później mogło być 2:0. Dobrą wrzutką popisał się Kamiński, a pilnowany przez obrońcę Dychus nie zdołał trafić z kilku metrów do bramki. W 75. minucie wydawałoby się niegroźne dośrodkowanie z rzutu rożnego Marcina Nowackiego, zakończyło się celnym strzałem i bramką Nowosielskiego. Kilka chwil później oskrzydlająca akcja ekipy trenera Reila nie zakończyła się strzałem, ale znacznie lepszą okazję stworzyli sobie brzeżanie minutę później. Gajda zszedł ze skrzydła w pole karne, dograł na piąty metr do Wejerowskiego, lecz jego strzał w ostatniej chwili został zablokowany. W 80. minucie niecelnie z dystansu uderzył Nowacki, a minutę później podobnie zakończyła się próba Wejerowskiego. W 82' groźnie mogło być pod naszą bramką, lecz kontrę gospodarzy interwencją zakończył Stitou. W końcówce meczu widzieliśmy jeszcze bardzo niecelny strzał Gajdy, i mimo wielu prób i wrzutek w pole karne, nie zdołaliśmy zdobyć zwycięskiego trafienia. Punkt zdobyty dziś niewiele nam daje i z pewnością jest rozczarowujący. Moment braku koncentracji we własnej szesnastce kosztował nas stratę trzech oczek, które patrząc z perspektywy tabeli, były nam niezwykle potrzebne. Nasza drużyna wciąż jest w strefie spadkowej, choć strata do drużyn będących wyżej nie jest duża. W przyszłą sobotę do Brzegu przyjedzie lider z Pawłowic Śląskich i pozostaje nam wierzyć, że wówczas drużyna zaprezentuje równą, skuteczną grę przez 90 minut, po której w końcu przełamiemy fatalną serię.

11. kolejka III ligi (grupa 3)

LZS Starowice - Stal Brzeg 1:1 (Nowosielski 75' - Wejerowski 63')

Stal: Stitou - Szubertowski, Pożarycki, Maj, Kolanko, Danielik, Kuriata, Kamiński (83' Kulczycki), Gajda, Celuch (61' Wejerowski), Dychus (75' Kuboń). Trener Marcin Domagała.

Żółte kartki (Stal): Pożarycki, Danielik, Szubertowski, Kamiński.

Sędziował: Piotr Szypuła (Śląski ZPN).

Widzów: 300.