Z Kluczborka wracamy bez punktów

W słabym stylu rundę jesienną zakończyła nasza drużyna, która w derbowym pojedynku poległa z MKS-em Kluczbork 0:1. Jedyna bramka zdobyta przez Szukiełowicza w 20. minucie padła w dosyć kuriozalnych okolicznościach, ale należy gospodarzom oddać, iż w kilku innych sytuacjach mogli podwyższyć wynik. Później zabrakło nam "ognia" w ofensywie i rzadko zagrażaliśmy ekipie Jana Furlepy. Rundę jesienną kończymy na 14. pozycji z przewagą 5 punktów nad strefą spadkową, oraz z niewielką stratą do drużyn ze środka tabeli.

O pierwszej połowie lepiej żebyśmy jak najszybciej zapomnieli. Gospodarze od początku przeszli do ataku i już w 8. minucie stworzyli sobie groźną sytuację. Prostopadłe podanie otrzymał Palat i będąc w dobrej okazji uderzył obok słupka. W 14. minucie Jaszczak sprytnym strzałem był bliski wrzucenia piłki za kołnierz Stitou. MKS wciąż nacierał, a nasi zawodnicy jakby nie potrafili tego dnia odnaleźć się na boisku. W 16. minucie uratowała nas jeszcze poprzeczka, po tym jak z rzutu wolnego trafił w nią Włodarczyk. Cztery minuty później już nie mieliśmy tyle szczęścia. Po rzucie rożnym w naszej szesnastce powstało ogromne zamieszanie, a w nim najlepiej odnalazł się Łukasz Szukiełowicz, który z najbliższej odległości "wcisnął" futbolówkę do siatki. Gospodarze tego dnia byli na boisku bardzo niegościnni i dążyli do zdobycia drugiej bramki, choć nie z takim impetem jak wcześniej. W 23' groźnego dośrodkowania Rysia nie zdołał zamknąć żaden z zawodników MKS-u. Stalowcy w końcu odpowiedzieli groźniej w 29. minucie, kiedy strzał z dystansu Kamińskiego sprawił drobne problemy bramkarzowi gospodarzy. To niestety było w zasadzie jedyne ofensywne wejście naszych zawodników w pierwszej połowie. Później albo przed szesnastką podejmowaliśmy złe decyzje i nawet nie dochodziliśmy do strzałów, albo dośrodkowania nie trafiały do żółto-niebieskich piłkarzy. Przed przerwą podwyższyć wynik spróbowali jeszcze zawodnicy trenera Furlepy. Strzał Jaszczaka był jednak zbyt słaby, próbę Rysia na bliższym słupku wyciągnął z kolei Stitou.

Druga część gry była nieco bardziej wyrównana, choć przecież to Stalowcy powinni gonić wynik. W 52' z piłką w naszym polu karnym odnalazł się Jurasik, ale uderzył w środek bramki. Pięć minut później z kolei w szesnastce gospodarzy z piłką zatańczył Maj i zdołał oddać strzał, lecz nad poprzeczką. Kolejne dwa uderzenia MKS-u autorstwa Palata i Mazura były niecelne, choć groźniejsza była próba tego drugiego. Najlepszą okazję w meczu stworzyliśmy sobie w 68. minucie. Świetne zagranie od Cieślika otrzymał Celuch i przepchał obrońcę w polu karnym, ale zdołał oddać strzał wprost w bramkarza. Dobitkę Kuriaty lecącą do bramki wybili obrońcy biało-niebieskich. Później Michał Kuriata jeszcze raz próbował z dystansu, ale tym razem mocno się pomylił. Gospodarze z kolei mogli zamknąć mecz w 83. minucie. W sytuacji sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Kowalski, ale trafił tylko w słupek. Niestety nie potrafiliśmy tego wykorzystać i do końca spotkania nie zagroziliśmy już gospodarzom, którzy w samej końcówce jeszcze niecelnie strzelili z rzutu wolnego.

Niestety derbowe starcie było jednym z naszych najsłabszych meczów w tym sezonie. Oddając tylko dwa celne strzały w przeciągu 90 minut ciężko jest wygrać, tym bardziej na tak trudnym terenie jakim jest kluczborski stadion. Dziękujemy za głośny doping naszym kibicom, którzy kolejny raz nie zawiedli. Przed nami zimowa przerwa w rozgrywkach, podczas której w Nowym Roku czeka nas kilka ciekawych sparingów. Do gry o stawkę wracamy 29 lutego meczem 1/4 finału wojewódzkiego Pucharu Polski, a rywala tego starcia poznamy drogą losowania jeszcze w tym roku.

17. kolejka III ligi (grupa 3)

MKS Kluczbork - Stal Brzeg 1:0 (Szukiełowicz 20')

Stal: Stitou - Szubertowski, Pożarycki, Niewieściuk, Maj, Kuriata, Danielik (46' Kolanko), Kamiński, Gajda (68' Cieślik), Staśkiewicz (46' Dychus), Celuch (80' Wejerowski). Trener Marcin Domagała.

Żółte kartki (Stal): Kuriata, Maj.

Sędziował: Maciej Habuda (Dolnośląski ZPN).

Widzów: 550.