Osłabieni, bez gola i bez punktów. Stal Brzeg - Górnik II Zabrze 0:1

Sobotnim meczem z rezerwami zabrzańskiego Górnika nie udało się przerwać kilku złych serii. Brzeżanie osłabieni brakiem Michała Sypka (pauza za kartki) oraz kilku innych, wciąż kontuzjowanych zawodników przegrali u siebie po raz piąty z rzędu. To również trzeci kolejny mecz, w którym żółto-niebiescy nie zdołali trafić do siatki przeciwnika.

Bez cienia wątpliwości to było wyrównane spotkanie, choć raczej z gatunku tych "brzydkich". Obie jedenastki nie stwarzały wielu okazji bramkowych, mnóstwo było walki w środkowej strefie boiska czy przerywania akcji faulami. Pierwszą groźniejszą szansę stworzyli sobie przyjezdni, ale Juritka będąc w polu karnym przelobował nie tylko naszego bramkarza, lecz również samą bramkę. W 11. minucie zaatakowali brzeżanie. Bardzo dobre zagranie od Budnika otrzymał Pavlo Koval i ruszył w pole karne, ale samo wykończenie nie było najwyższej próby, dzięki czemu Sokół łatwo złapał futbolówkę. Nasz napastnik był z resztą również pierwszoplanową postacią w minucie 18., kiedy to świetnym podaniem uruchomił go Czajkowski. Ukrainiec znalazł się już praktycznie w sytuacji sam na sam, lecz tuż przed szesnastką został powalony przez Surowca. Przeciwnik otrzymał za to zagranie jedynie żółtą kartkę, a nasz zawodnik nie mógł kontynuować gry i musiał opuścić boisko. Na nim przed przerwą dominował obustronny chaos. Wyróżnić możemy jeszcze dwie niezłe próby naszego zespołu - w 20. minucie z rzutu wolnego przymierzył Niemczyk, lecz golkiper rywali odbił futbolówkę, a w 45. minucie Marcin Budnik po rzucie rożnym główkował wprost w rękawice Sokoła.

Druga połowa nie wyglądała inaczej, ale przyniosła jeden konkret w wykonaniu gości, czyli bramkę. Wcześniej, bo w 47. minucie bliski dojścia do strzału był Ograbek, lecz nie trafił w futbolówkę na piątym metrze. Trafili natomiast Górnicy. Bramkę poprzedziła seria przypadkowych zagrań, takich jak wyjątkowo nieudane rozpoczęcie rzutu wolnego. Koniec końców piłkę na prawym skrzydle otrzymał Hrosu i dorzucił "na nos" do Wingralka, który głową otworzył wynik meczu. Stalowcy oczywiście dążyli do wyrównania, brakowało im jednak siły w ofensywie. Tak naprawdę najwięcej konkretów zaprezentował Matusik, który przetestował bramkarza przeciwników w 57. i 60. minucie, a w 72. był blokowany w polu karnym. Swoją szansę miał też Ograbek po rzucie rożnym. Końcówka przyniosła dwie groźniejsze szanse dla rywali. W 80' Florczak złapał futbolówkę już na linii bramkowej, a w 82' po rzucie rożnym niecelnie główkował Kiklaisz. Kilka rozpaczliwych wrzutek w doliczonym czasie gry nie przyniosło już żadnego rezultatu, a trzy punkty powędrowały do Zabrza.

Była walka, była determinacja, natomiast zabrakło nam dzisiaj więcej gry w piłkę. Spotkanie wyglądało niestety podobnie, jak te wcześniejsze - przegraliśmy mecz, w którym spokojnie można było zdobyć co najmniej jeden punkt. W tej sytuacji na pojedynek "o sześć oczek" wyrasta przyszłotygodniowe starcie z Karkonoszami Jelenia Góra. Bardzo zła sytuacja kadrowa nie pomaga, ale mamy nadzieję, że zespołowi uda się pozbierać do przyszłej soboty i przywieźć do Brzegu zwycięstwo.

13. kolejka III ligi (grupa 3)

Stal Brzeg - Górnik II Zabrze 0:1 (bramka: Wingralek 53')

Stal: Florczak - Wdowiak, Budnik (58' Dychus), Lechowicz, Leończyk, Czajkowski, Danielik (85' Rogala), Niemczyk, Ograbek, Matusik, Koval (23' Podgórski). Trener Marcin Nowacki. 

Żółta kartka (Stal): Podgórski.

Sędziował: Waldemar Socha (Dolnośląskie KS).

Widzów: 200.

fot. Janusz Pasieczny / www.glospowiatu24.pl